W nowej rzeczywistości kobiety stały się sobie bliższe niż kiedykolwiek wcześniej. Gdy czasy i przyszłość stały się niepewne, warto mieć na co dzień wsparcie w miejscu pracy, wybrać firmę, która kieruje się zasadami spójnymi z naszymi i dba o to, aby każdy czuł się w nim dobrze. Tak właśnie jest w McDonald’s, co potwierdzają nasze bohaterki, których historie są dobrym przykładem tego, jak pracodawca – na wielu płaszczyznach – może wspierać pracowników.

Firma oparta na ważnych wartościach

Kamila Słomińska jest aktualnie ratowniczką medyczną i kierownikiem zmiany w restauracji. Jak rozwijała się jej kariera zawodowa, zanim znalazła się w tym miejscu? W wieku 19 lat Kamila rozpoczęła pracę w jednej z gdańskich restauracji McDonald’s. Gdy wspomina początki, w pierwszej kolejności wymienia ludzi, których tam poznała – mówi, że bardzo się wspierali i tworzyli prawdziwą ekipę. W trakcie pracy udało jej się skończyć studia medyczne – nic nie stało na przeszkodzie, żeby grafik dostosowywała do zajęć na uczelni. Po studiach wyjechała na kilkanaście lat do pracy do Niemiec, jednak po powrocie postanowiła wrócić do miejsca, za którego atmosferą tęskniła. – Po powrocie do Polski nie wierzyłam, że uda mi się wrócić do zawodu, a poza tym świetnie się czułam w McDonald’s, więc w pierwszej kolejności pomyślałam o pracy w restauracji. Później, kiedy okazało się, że zostałam przyjęta do szpitala jako ratowniczka medyczna, kierownik powiedział, że dostosuje mój grafik, bylebym została w restauracji. Teraz łączę dwa etaty.

Dlaczego Kamila postawiła na pracę w tym miejscu? Ważne były dla niej wartości, które wyznaje firma, i praca, w której wszyscy grają do jednej bramki, wspierają się, a w tym wszystkim każdy może po prostu być sobą. – Pamiętam, jak to było, kiedy sama zaczynałam pracę na podstawowym stanowisku. Wiem, czego mogę wymagać od pracowników, a w czym potrzebują mojego wsparcia. Nie mam problemów z zarządzaniem – lubię ludzi i wszystkich traktuję równo.

Kobiety są wartością dodaną każdej organizacji

Wsparcie przez lata zdobywania kariery czuła także nasza druga bohaterka, która coraz częściej widzi, że kobiety podejmują wyzwania i zaczynają otwarcie mówić o swoich sukcesach. Magda Neuman, dyrektor działu operacyjnego McDonald’s twierdzi jednak, że musimy ciągle pracować nad tym, co sprawia, że trafimy na sam szczyt swoich możliwości. – Kobiety mają niezwykły potencjał, ale ciągle jeszcze jest za mało tych, które wezmą na siebie obowiązek zarządzania organizacjami. To, co powinnyśmy odnaleźć w sobie samych, to odwaga, chęć podejmowania ryzyka i wytrwałość w dążeniu do celu. Historia Magdy pokazuje, że od przypadkowej rekrutacji do zbudowania pełnej sukcesów kariery we Włoszech może być naprawdę blisko. W 1993 roku dwójka jej przyjaciół z liceum postanowiła aplikować do nowej restauracji McDonald’s. Magda poszła z nimi, aby dodać im otuchy, ale przez przypadek sama trafiła na rozmowę! Po latach śmieje się, że każdemu życzy takich przypadków, które doprowadzają do sukcesów. Na szkolenie trafiła do pierwszej restauracji w Polsce, znajdującej się w warszawskim Sezamie. Kiedy wspomina początki pracy, przypomina jedno z pierwszych zadań, czyli zamiatanie terenu przed McDonald’s. – Polska była wtedy jeszcze szara, a my mieliśmy takie intensywnie czerwone kurtki z kapturem. Pamiętam, jak jedno ze spacerujących obok dzieci wzięło mnie za św. Mikołaja. Zaczynałam od samych podstaw, w restauracji przeszłam przez wszystkie szczeble, stanowiska. Mogę powiedzieć, że poznałam tę pracę od kuchni.

Poznanie specyfiki pracy na podstawowych stanowiskach ma ogromne znaczenie, bo dzięki temu łatwiej jest później wdrażać nowe rozwiązania. Znając od podszewki każdy aspekt pracy restauracji, wiesz, jakie wyzwania stoją przed pracownikami. – Dzięki temu, że znam z autopsji obowiązki restauracji, łatwiej jest mi rozmawiać nie tylko z pracownikami, ale również z franczyzobiorcami czy dostawcami. Mam ogromny szacunek do pracy naszego zespołu. W ludziach, którzy pracują w restauracji, widzę siebie 26 lat temu, wiem, że w wielu z nich drzemie ogromny potencjał. Dziś wszyscy, którzy dołączają do McDonald’s, muszą przejść przez szkolenie w restauracji, nawet jeśli będą zatrudnieni w biurze.

Tutaj każdy może być sobą

Wspomniana już Kamila, jak sama mówi, łączy cztery etaty – jest mamą dwójki dzieci, ratowniczką medyczną, kierownikiem zmiany w McDonald’s, a dodatkowo gra w III lidze kobiet w piłce nożnej. Dobra organizacja pracy sprawia, że na wszystko znajduje czas i nie musi z niczego rezygnować. Jej determinacja sprawiła, że szybko otrzymała awans na instruktora. Sprawdzała się tak dobrze, że już po miesiącu pracy kierowniczka zaproponowała jej stanowisko młodszego managera. Kobieta docenia szczególnie fakt, że była to nominacja od pracowników, którzy są dla niej ważnym filarem pracy. Po awansie Kamila wyjechała na szkolenie, a następnie wdrażała się pod okiem bardziej doświadczonych managerów. Aktualnie pracuje w restauracji w Kościerzynie na stanowisku kierownika zmiany.

Na początku wyzwaniem było dla niej głównie przestawienie się z roli koleżanki na rolę przełożonego i delegowanie zadań. Szybko jednak nauczyła się stawiać granice i wyznaczać priorytety. – Żarty i wygłupy? Jestem do tego pierwsza, ale najpierw wszystko musi być zrobione w restauracji. Jeśli jest duży ruch, to trzeba się spiąć i pracować. Mimo że aktualnie pełni rolę przełożonego, podkreśla, że praca dostarcza jej przede wszystkim wielu pięknych i wzruszających chwil ze świetnymi ludźmi, ponieważ w McDonald’s bardzo ważne są zarówno dobre relacje z gośćmi, jak i między samymi pracownikami. – Tutaj zawsze można liczyć na wsparcie, nie zostaje się z żadnym problemem samemu. Ta praca uczy też wielu cennych umiejętności: opanowania w stresujących sytuacjach i mobilizacji, kiedy już się nam wydaje, że sobie nie poradzimy. To dzięki McDonald’s potrafię koordynować pięć zadań jednocześnie i podejmować trudne decyzje.

Ryzyko, które warto było podjąć

Jak to się jednak stało, że Magda, która zaczynała pracę w pierwszej restauracji McDonald’s w Polsce, została dyrektorką działu operacyjnego? Wszystko zawdzięcza swojemu charakterowi, który przez lata zachęcał ją do podejmowania ryzyka i sięgania po więcej. W 2005 roku pojawiła się możliwość pracy przy projektach dla rynku włoskiego. Magda była na etapie rozmów dotyczących zmiany aktualnego obszaru działania. – Doszłam do wniosku, że nie ma różnicy, czy przeprowadzę się 400 czy 2000 kilometrów dalej. Zawsze jest to zmiana, a ja lubię zmiany! Włochy znałam wtedy tylko od strony turystycznej, ale kusiło mnie, żeby spróbować. Nie znałam jednak języka, przed wyjazdem miałam może 4-5 lekcji. Szkolenie, poznanie włoskiej organizacji i praca w restauracji przy mediolańskim Duomo były więc wyzwaniem.

Pierwsze momenty pracy w nowym miejscu nie były łatwe: jako kobieta, Polka, Magda przeżyła zderzenie z inną kulturą, mentalnością, innym stylem zarządzania. – Musiałam udowodnić, że jako młoda dziewczyna też mam coś do powiedzenia, mogę zajmować jakąś pozycję. Przydała mi się otwartość na zmiany. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma rzeczy niemożliwych. To od nas zależy, w jaki sposób zorganizujemy nasze życie. Starania Magdy zostały docenione przez przełożonych. Najpierw do zakresu jej obowiązków należały szkolenia, później pełniła rolę managera odpowiedzialnego za współpracę z licencjobiorcami, a w końcu dostała awans na dyrektora regionalnego i odpowiadała za całe południowe Włochy. Praca na zagranicznym rynku sprawiła, że Magda jeszcze bardziej uwierzyła w siebie i udowodniła sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych. – Zderzenie z inną kulturą rozwija. Każdy kraj to inne obyczaje, inna mentalność. Jeśli potrafimy z tego wyciągnąć to, co jest najlepsze, nie boimy się, jesteśmy odważni, to bardzo pomaga to w dalszej karierze. 

Pandemia pokazała, że wsparcie jest najważniejsze

W nowej rzeczywistości jednym z czynników, które zapewniają nam bezpieczeństwo psychiczne, jest poczucie, że nasze miejsce pracy wyznaje zasady, które są dla nas ważne. Dla Kamili, która walczy na pierwszym froncie pandemii, kluczowe okazało się wsparcie, którego firma udzieliła medykom. – Czas od momentu ogłoszenia pandemii jest dla nas, służb medycznych, niezwykle intensywny. Mamy 12-godzinne dyżury, a kiedy prowadzisz jedną reanimację, potem kolejną, to jest wyczerpujące. Bywało, że nie mieliśmy gdzie zjeść, ponieważ zamknęli nam kuchnie i restaurację w szpitalu, nie było też czasu, żeby przygotować coś samemu. Jako restauracja dołączyliśmy do akcji organizowanej przez McDonald’s i wydawaliśmy McZestawy Mocy, a więc bezpłatne, ciepłe i bezpieczne posiłki dla lokalnej placówki medycznej walczącej z koronawirusem.

Dla nas – ratowników, lekarzy i pielęgniarek – to był moment, w którym mogliśmy chociaż na 10 minut usiąść, odpocząć i zjeść coś ciepłego. W tych ciężkich bardzo ważna okazuje się jasna, otwarta komunikacja. Dzięki temu, nawet w obliczu sytuacji skrajnie kryzysowych, pracownicy czują, że ich los nie jest dla firmy obojętny. – Przez cały ten czas kierownik interesował się tym, co się u mnie dzieje. Dzięki takiemu podejściu mamy większe zaufanie do pracodawcy. Wiemy, że nie zostaniemy sami, tylko możemy liczyć na wsparcie firmy – podsumowuje Kamila.

Ograniczenia? Są tylko w naszych głowach

Historie bohaterek pokazują, że tylko od nas samych zależy to, w jaki sposób potoczy się nasza kariera. Czasem przydaje się łut szczęścia, ale bez determinacji i ambicji staje się on niewykorzystaną szansą. Wzajemne wsparcie pracowników i docenianie ich przez przełożonych, które wpisane są w DNA McDonald’s, sprawiają, że tutaj rozwój jest naprawdę możliwy. A wartości, na których opiera się firma, sprawiają, że wiele osób, które przyszły do niej na chwilę, zostało na długo dłużej. – Zaczynasz od składania kanapek, jak dwaj bracia McDonald – nasi założyciele – a po chwili okazuje się, że robisz karierę i po prostu się rozwijasz – podsumowuje pracę w tej sieci Magda.